„To jeszcze nie musi być koniec, wszystko zależy od was!”

Dwa juwenaliowe wieczory już za nami, a kolejne atrakcje przed nami. Jak wyglądały koncerty, jak bawili się studenci oraz co zasługuje na pochwałę, a co na naganę przeczytaj w relacji, którą nasi wysłannicy sporządzili dla Was na półmetku studenckiego maratonu imprez.

Przekazaniem kluczy do bram miasta przez wiceprezydenta Szczecina (być może sam prezydent nie miał czasu dla żaków) rozpoczęły się tegoroczne Juwenalia. Przypomnina się powtarzane przez rodziców jak mantra powiedzonko, złota myśl: „ucz się, ucz, bo nauka to do potęgi klucz”. Już teraz wiemy – my studenci – że warto się uczyć, bo przynajmniej na niecały tydzień faktycznie klucz do potęgi (Szczecina) mamy. Tym, co się uczyć nie chciało i nie chce, tym, co zamiast teraz świętować z równolatkami muszą pracować powiedzieć możemy jedynie – nie chciało nosić się teczki – trzeba dźwigać woreczki… No ale przejdźmy do meritum, czyli właściwego tematu tego reportażu – Juwenalii, bo to przecież nie jest artykuł edukacyjny.

Nocny bieg (tradycyjny) studentów nie przyciągnał hurmy chętnych biegaczy. Chyba młodzi woleli się wyspać i mieć siły na wieczorne harce podczas koncertu. Tak najwidoczniej być musiało, bo pierwszego wieczoru Juwenaliów zjawiło się tyle osób, że niesposób spisać ich na wołowej skórze. Trybuny amfiteatru wypełnione były po brzegi tak, że gdyby nie niektóre dziury, to nie byłoby gdzie szpilki wcisnąć. Choć zaznaczyć należy, że frekwencja dopisała dopiero przed koncertem gwiazdy owego wieczoru – zespołu Myslovitz. Wcześniej ludzi było mniej – możliwe, że ROZGRZEWALI się w akademikach i przy grillach (które to zawdzięczamy najznakomitszemu PISowi oczywiście). Przy dźwiękach myslovitzowych piosenek wzsyscy bawili się arcydoskonale,a sam lider zespołu powiedział nawet, że ten koncert był inny niż wszystkie. Pisząc „wszyscy” mam na myśli tych, którzy na koncert się dostali, bo było sporo takich, którzy koncert „oglądali” zza płotu i to nie dlatego nawet, że poskąpili 10 zł na bilet, ale z tego względu, że do jednej małej kasy prowadziła kolejka jak stąd do Warszawy. Odechciewało się więc koncertów wszelkich. Gdyby było za darmo – pewnie kolejek byśmy nie uświadczyli…

Kolejnego, środowego wieczoru zabawiali nas chłopcy z Big Cyca, a przed nimi właściciele czarnego ciągnika, czyli Blenders. Tu, choć już nie w takim licznym gronie studenci bawili się dobrze przy znanych hiciorasach zespołu, choć pewien niesmak powodowalo to, że pan Skiba do mikrofonu śpiewał głosem ryby, czyli tylko ruszając ustami nie wydobywając z gardła dźwięków. Na pochwałę zasługują jednak jego błyskotliwe żarty, jakimi raczył publikę w przerwach pomiędzy utworami przywdziewając coraz to bardziej wymyślne nakrycie głowy (od bertetow, przez sztuczne dredy, kask MO po irokezową czapkę). Szczególnie zapadł nam w pamięć tekst który padł po tym jak zespół się pożegnał. Pan Skiba rzekl wtenczas „to jeszcze nie musi być koniec, wszystko zależy od was”. I nie był, zespoł zgodnie z wolą publiki zagrał jeszcze swoje smakowite piosenki. Zabawa była udana.

Tak minęły dwa pierwsze wieczory studenckiego święta. Mialy swoje dobre strony – coś się działo w mieście marazmu, a to już duże COŚ, studenciaki bawili się razem. Bylo też niestety kilka minusów, jak choćby: przymus picia w klatkach w Amfiteatrze, czym dano wyraz, że studentów traktuje się jak chuliganów, którzy plastikowym kubkiem mogą poderżnąć komuś gardło; płatny wstęp, kolejki przy wejściach, a co gorsza przy wyjściach, bo barierek nie usunięto choć na chwilę z przejścia poszerzając go tym samym i czasem niemiła ochrona koncertu. Megagwiazd wielu też nie było, no ale cóż… Nicóż. Po bilansie jednak wychodzi nam, że jeśli kto z doborowym towarzystwem się udał na świętowanie, to najpewniej bawił się dobrze, niezależnie od organizacji koncertów. Student bowiem to taki osobnik, co zabawę ma we krwi (przynajmniej wg reklamówki Uniwersytetu…). Bawmy się więc dalej na kolejnych koncertach. Do zobaczenia w mieście!

MF

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *