Tendencje, trendy i totalne faux pas, czyli 2010

Moda, moda… czyli co jest fajne, a co nie. Z bardzo subiektywnego punktu widzenia… Prześmiewczy tekst o bezgustach i bezguścikach szczecinian i nie tylko. Wbijamy szpile wszystkim tym, którzy dobry smak zostawiają w domu, o ile go w ogóle mają. Przeczytajcie i zapamiętajcie, a jak chcecie to skomentujcie!

Zacznijmy od „fo pa”, czyli tego co nie wypada, nie tylko w 2010, ale w ogóle.
Jednym z najbardziej (wciąż) uderzających „trendów” są plastikowe reklamówki noszone  obok skóropodobnej torebki przez kobiety w każdym wieku. Rada jest jedna, może zamiast miniaturowej torebeczki kupić większą? Albo jeśli to nie wystarczy wyposażyć się w teczkę, dodatkową torbę, w ostateczności torbę ekologiczną. Reklamówy są „Fe” ! Nie ważne czy to reklamówka z biedronki, czy z h&m. Każda jest „wsią”. Kolejnym uderzającym złem na ulicach jest nieodpowiedni dobór ubrań do sylwetki. Osoby „puszyste” powinny zwracać większą uwagę na ubrania które mają na sobie. Biodrówki, krótkie bluzeczki, puchowe kurteczki, zbyt obcisłe dżinsy itd…. W imieniu swoim i wielu innych- prosimy o oszczędzenie nam wizualnego niesmaku. Mają Panie lustra w domach, Internet, który zawsze doradzi, programy telewizyjne. Wystarczą chęci. Tu dla przykładu mogę podać „smaczek z życia wzięty”. Restauracja. Kobieta i mężczyzna na spotkaniu (ja jako widz całej sytuacji). Nagle kobieta przed zajęciem swojego miejsca ostentacyjnie rozpina swoje „idealnie dopasowane” dżinsy. Siada. Brzuszek spokojnie się wylał. Szczerze? Odechciało mi się jeść. Idąc tym tropem- odsłonięte brzuchy, widoczne pośladki, czy dekolty do pępka. Nie są interesujące w żadnym wydaniu. Szczególnie w centrum miasta, szkole czy bibliotece. Impreza, plaża? – „Róbta co chceta”.
Białe kozaczki.
Jakkolwiek ubrane nigdy nie będą modne. Wyrzucić, albo schować na pamiątkę głęboko w szafie – i tyle.Styl „galerianki”. Bardzo popularny wśród nastolatek. Wydawałoby się że został obśmiany w tak wiele sposobów, że powinien śmiercią naturalną zginąć. Tak niestety nie jest. Na portalach społecznościowych- typ bardzo popularnej ostatnio „waszej” klasy… bądź „fotki pe el” galerianki królują. Dlaczego? Nie piszę nawet o samym stylu bycia, czy cechach charakteru, które są stricte powiązane z nadanymi sobie w życiu priorytetami. Dziewczyny, taki strój nie przystoi! Buty z czubkami- tu zarówno u mężczyzn jak i kobiet. Najgorsze z możliwych to te lekko odchylone do góry. Dla pajaca, czy nadwornego giermka są idealne, dla homo sapiens- nie. Okolczykowanie i obtatuowanie. Dla niektórych hit, dla mnie kit. Kwestia gustu. Skarpetki w męskich sandałach. Brak mi słów dla tego przestępstwa. Temat pod tytułem „skóra, fura i komóra” chyba na zawsze pozostanie nierozwiązany. Mężczyźni tego typu byli, są i będą. Dzięki temu „fajne dziunie” odnajdują miłość. Cóż, jeśli to właśnie imponuje wybrance-  to czemu nie? Life is easy. Rada dla odmalowanych i spalonych na solarium Pań? Spójrzcie w lustro.
Co wypada?
Być modnie ubranym. Cokolwiek to znaczy. Bawić się kolorami, krojami. Hity tego sezonu to tematyka związana z fantasy (Alexander McQueen), bielizna na wierzchu (Jean Paul Gautier), falbany (Stella McCartney), żywe kolory, klejnoty (Prada). Lata 70. (Versace),  etniczne motywy (Herve Leger), recykling- czyli ubraniowy mix- kolorowo i nie do końca serio, multiwzornictwo,  uniesione ramiona…
Zawsze wypada ubrać się stosownie do okazji. Sugerowanie „typowego” stroju mija się z celem. Każdy nosi to co lubi i jeśli nie jest to obciach to mi pasuje. Trzeba pamiętać o podstawowym dress kodzie. Na rozmowę z pracodawcą nie można pójść ubranym jak do kina z koleżanką. Wypada być tolerancyjnym w stosunku do strojów innych osób… Choć nie bezwzględnie ;-)!
Na zakończenie chciałabym zaznaczyć, że artykuł pisany jest wyłącznie z mojego subiektywnego punktu widzenia i jeśli kogoś uraziłam to przepraszam. Próbuję wyłącznie walczyć z niesmakiem.

Miss Bang Bang

Więcej tekstów autorki można przeczytać na studenckim portalu Szczecina – www.arcyportal.pl !